DSC_3534Za nami trudny mecz. Przeciwnik postawił nam wysoko poprzeczkę swoją agresywną i fizyczną grą. Wiedzieliśmy przed meczem że będzie trudno i podczas meczu potwierdziły się nasze obawy. Mecz momentami bardzo ostry i zawodnicy nie odstawiali nóg zarówno z jednej jak i z drugiej strony.

Nasi zawodnicy podjęli tę walkę choć nie ukrywam, że momentami niektóre pojedynki wyglądały bardziej na zapaśnicze niż na piłkarskie. Mecz toczony był w dobrym i szybkim tempie. Nikt się nie oszczędzał.

Obie drużyny wyraźnie nie stawiały na remis , który nikomu niczego nie dawał w końcowym rozrachunku.

Na początku spotkania chwilowa nasza dekoncentracja i przeciwnik ma szansę na objęcie prowadzenia. Na szczęście nic się takiego nie stało. Od tego momentu nasza drużyna budzi się i po chwili to my stwarzamy sobie dogodną sytuacje po której strzał Iwa ląduje na spojeniu słupka z poprzeczką – tak niewiele zabrakło. Potem sytuacja sam na sam i znowu nic. Druga połowa to kontynuacja naszej przewagi w liczbie sytuacji bramkowych. Trzeba przyznać, że sytuacji bramkowych mieliśmy więcej niż w meczu u nas.

Przeciwnik nie potrafi przebić się przez naszą defensywę i jedyne sytuacje, które sobie stwarza to stałe fragmenty gry. Przy tej okazji i ostrej grze i my mamy kilka stałych fragmentów gry po faulach gospodarzy.  W końcu pada gol dla nas – Karol wykonuje rzut wolny po ewidentnym faulu na Filipsonie – tutaj możemy się spierać o tzw. „przypadek Pazdana” – był karny czy wolny? Sędzia przyznaje nam jednak rzut wolny a Karol sprytnym i precyzyjnym strzałem zamienia go na bramkę. Brawo chłopcy. Potem jeszcze dośrodkowanie i strzał głową nad poprzeczką, potem sytuacja i strzał tuż nad poprzeczką. W końcu gospodarze odgryzają się i strzelają na bramkę a piłka po rykoszecie trafia – w naszą poprzeczkę.

Było blisko ale tym razem sprawiedliwości stało się zadość i wygrała lepsza piłkarsko drużyna – choć musimy przyznać, że zawodnicy Radomiaka postawili wysokie wymagania, grali ambitnie i sami też stwarzali sobie sytuacje.

Przed nami jeszcze dwa mecze. Brawo trener i brawo zawodnicy Józy. Walczymy dalej.

DSC_3538DSC_3539 DSC_3540 DSC_3542 DSC_3544 DSC_3546 DSC_3547 DSC_3552 DSC_3556 DSC_3566DSC_3568 DSC_3570 DSC_3574