Wczoraj szarzyzna obozowa. Dwa treningi, basen i ćwiczenia relaksacyjne z panią psycholog.

Dzisiaj święto, więc spora część chłopców wybrała się z rana z trenerem Przemkiem do kościoła. Pozostała część chłopców postanowiła iść do piekła, czyli na rozruch z trenerem Filipem. Po powrocie grupy kościelnej tradycyjnie, jak to rodzice czy dziadkowie pytali, zapytaliśmy trenera Przemka, o czym było kazanie. Jedynie zapamiętał, że ksiądz mówił coś o ziele, ale nikt w kościele nic nie palił.

Po śniadaniu odprawa przedmeczowa, potem mecz. Chłopcy zagrali rewelacyjnie pokonując rówieśników ze szkółki Sarmacji Będzin 19:1. Znowu szok, jak po pamiętnym meczu z Jagiellonią. Niewiarygodny wynik w grze po 11. Niewiarygodny też doping rocznika 2003 i potem części naszego pierwszego składu (w ostatniej tercji grali chłopcy z 2002 rocznika). Tradycyjnie załączam film z fragmentami meczu i zabawami integracyjnymi.

[embedyt]https://www.youtube.com/watch?v=qzTdTyLaLt0&feature=youtu.be[/embedyt]

Na obiad zaczęli się zjeżdżać weekendowi ( 🙂 ) rodzice. Dotarli do nas Kamaciowie i Kotwińscy. Teraz chyba integrują się w naszej restauracji.

Po obiedzie siatkonoga w ramach rozluźnienia i ćwiczenia integracyjne prowadzone przez panią psycholog Magdę. To tyle na dziś, bo też idę na integrację. A jutro wszystkie roczniki mają dzień wolny od piłki. Jeśli będzie pogoda, to rodzice i chłopcy wybierają się na Baranią Górę.