DSC00049Nasz drużyna wygrała na wyjeździe z Polonią Warszawa (2:1). Już mecz ze Zniczem zapowiadał, że nasi chłopcy nie powiedzieli ostatniego słowa. Tamten mecz pechowo przegrany przez niezrozumiałą i kuriozalną decyzję sędziego pozostał za nami.

Dziś walczyliśmy w końcu ze znaną marką. Polonia to klub przedwojenny z tradycjami i z silnymi reprezentacjami w każdym roczniku.

Józa w pierwszej połowie kontrolowała sytuacje i groźnie wyprowadzała kontrataki. Po takich właśnie akcjach zdobyliśmy pierwszą w 8 minucie (asysta Filipson bramka Banan) a następnie drugą bramkę w 27 minucie (bramka Banan). Graliśmy swoje i to było miłe dla oka. Dodam, że mogliśmy w tej połowie podwyższyć wynik spotkania na trzy lub cztery do zera. Jest nad czym pracować, gdyż trzeba wykorzystywać wszystkie okazje. Myślę, że trochę płacimy frycowe za debiut w ekstralidze. Za jakiś czas chłopcy zrozumieją, że dobro drużyny jest ponad wszystko i nie liczą się indywidualne cele ale cele drużyny. Emocje trzeba zostawić w szatni. Info ze strony Polonii, iż ich zawodnik Piotr Marczyk po starciu z naszym obrońcą ma złamaną nogę – bardzo współczujemy Piotrowi i życzymy mu szybkiego powrotu do zdrowia. W tej połowie fenomenalna i odważna interwencja Igora uchroniła nas od straty gola – brawo Igor.

Druga połowa to ataki Polonii Warszawa – trochę chaotyczne ale mimo wszystko nasza obrona dzielnie stawiała czoło kolejnym falom ataków Polonii wyraźnie podrażnionej niekorzystnym wynikiem i silnie zmotywowanej w przerwie przez swojego trenera. Ataki te w 44 minucie przyniosły owoc w postaci bramki kontaktowej. Brak asekuracji w naszym polu karnym i tracimy bramkę. Trzeba jednak oddać, że w tym okresie gry to Polonia była dominującą drużyną na boisku. To połowa, w której też były i szanse po naszej stronie ale wyraźnie oddaliśmy środek pola co powodowało, że piłka po wybiciu szybko wracała na naszą połowę. Szpital, przez który przeszła niedawno nasza drużyna też dał o sobie znać i widać było brak kondycji u niektórych zawodników. Mimo tego nawiązaliśmy walkę i nie ustępowaliśmy Polonii. Zmiennicy dali pełno wartościowe zmiany i pod koniec meczy mieliśmy szansę na kolejną bramkę.

Wszystkim zawodnikom i trenerowi gratuluję. Co do sędziego to musimy się przyzwyczaić do tego, że nie zawsze sędzia widzi to co my. Musimy grać swoje – wykorzystywać okazje – wtedy nie będzie nam przeszkadzało nawet to, że raz czy drugi sędzia czegoś nie zauważy. Nie było sędziów bocznych – niestety, warto by nasi przeciwnicy zadbali o to w przyszłości co może wpłynąć na lepszą jakość pracy sędziego głównego i ostudzenie emocji wśród zawodników co będzie korzyścią dla obu stron. Emocje pod koniec meczu spowodowały, że graliśmy do końca w osłabieniu. Mimo to chłopcy nie dali się zepchnąć i Malina mógł podwyższyć wynik na 3:1.

Brawo – wierzymy w Was chłopcy – oby tak dalej.

Bramki z meczu (ze strony Polonii Warszawa)   Relacja z meczu ze strony Polonii

Jarek