Powoli dobiega końca nasz pobyt w Istebnej. Rano lało jak z cebra, więc bez żalu trener odwołał poranny trening. Powód też był taki, że powoli zaczynamy żyć wtorkowym meczem i chłopcy muszą, jak to się zwie w żargonie sportowym, „złapać świeżość”. Ponieważ drużyna z Istebnej nie uzbierała składu i odwołała sparing, postanowiliśmy odwiedzić Wisłę. Trochę rozrywki, trochę biesiadowania… innymi słowy „slow life”, luz, odpoczynek, kontemplacja życia.

Wieczorem z przyjemnością mieliśmy okazję przyjąć do naszego grona aż 6 nowych kolegów i 1 koleżankę: Maćka, Kisiela, Budynia, Romana, Banana, Sada i Panią Magdę. Jak zwykle emocji nie brakowało i chrzczeni dzielnie znieśli rytuał.

Ponieważ to ostatnia relacja, to przypominam, że autokary ruszają o 10.00 zaraz po śniadaniu. Myślę, że należy się spodziewać chłopców około 17.00. Zresztą będą mieli telefony przy sobie, więc kontakt będzie z nimi możliwy.