Należało się spodziewać trudnego meczu, czego dowodem (również na prekognicję) było spotkanie z drużyną Pogoni Siedlce. Mimo że nasza drużyna miała przewagę w polu, ambitnie broniący się gospodarze udaremniali oddanie strzału na bramkę. Stąd pierwsza połowa zakończyła się naszym prowadzeniem tylko 1:0. Po indywidualnej akcji Filipsona (minął 3 obrońców), tenże dośrodkował wzdłuż linii bramkowej, a strzałem, nie wiadomo do końca którą częścią ciała, popisał się Rowik. Druga połowa i znów napór naszych chłopców. Lecz po 10 minutach gry, z jakiegoś nie do końca wiadomo powodu (przygotowywałem zmianę dla Budynia), sędzia podyktował rzut karny dla naszych przeciwników. Igor, który dziś pewnie i bez zarzutu spisywał się w bramce i na przedpolu, niestety nie miał żadnych szans – piłka z ogromną mocą wylądowała w okienku. Nasi chłopcy choć zmęczeni rzucili się do ataku i mieliśmy jeszcze przynajmniej trzy okazje do zdobycia bramki (w tym rzut karny), ale w bramce gospodarzy stał jakiś mistrz, który bronił w nieprawdopodobnych sytuacjach. Kiedy sędzia spoglądał już na zegarek, szczęście uśmiechnęło się tym razem do naszej drużyny i zwycięskiego gola (a także pięknego) zdobył ponownie Rowik, tym razem już na pewno głową, pod dośrodkowaniu z rzutu rożnego Banana. Zmęczeni, mokrzy i pełni emocji byli zapewne również kibice na trybunach. Ważne dla nas są 3 punkty i możemy bez zbędnych obciążeń trenować i przygotowywać się do następnego meczu.