Pełna fotogaleria w Google.

Kolejna wygrana drużyny trenera Siegieja, tym razem z Unią Warszawa.

MUKS Unia III Warszawa vs MLKS Józefovia 0:1 (0:1)

1:0 Maciek w 23′

Wszyscy czekaliśmy na ten mecz z niecierliwością. Dlaczego? Przynamniej z dwóch powodów.

1. Dla nas kaźdy mecz to mega wyzwanie. Z tym, że bardzo często (w praktyce zawsze) gramy bez zmienników, przy pustej ławce rezerwowych, dlatego nasi zawodnicy bardzo zmęczeni, dłużej przebywają na boisku od swoich przeciwnikòw.

2. Rewanż za nieudany pierwszy mecz dla Józefovii 2005C, który mięliśmy zagrać z zespołem Unii Warszawa. Przypomnę jak bardzo wszyscy sympatycy i kibice tej naszej najmłodszej boiskowym stażem drużyny, bardzo przeżyli na inaugurację tych rozgrywek ligowych, ten nieszczęsny walkower, którego powodem była niepełna kadra naszych zawodników.

Na szczęście te problemy organizacyjne są już za nami i zagraliśmy kolejne z rzędu, bardzo dobre wyjazdowe spotkanie (forma rośnie).

Od pierwszego gwizdka zagraliśmy ładny dla oka futbol. „Graliśmy piłką” i to my przeważaliśmy co potwierdziliśmy bramką zdobytą w 23 minucie przez Maćka.

Raz po raz podejmowaliśmy próby zdobycia gola z kontry, graliśmy skrzydłami i walczyliśmy w środku boiska, „bramkarz” się uwijał jak należy a szczelna obrona regularnie rozbijała w naszym polu karnym groźne ataki „unionistów z Warszawy”. Często w bardzo brawurowy sposób na „ostatni kontakt”.

W drugiej połowie kontynuowaliśmy swoją grę w podobny sposób. Dużo było widowiskowej walki o niemal każdą górną piłkę.

Kryzys nadszedł dopiero ok. 15 minuty drugiej części spotkania. Tak naprawdę na następne 10 minut w naszym polu karmym „zaparkowaliśmy nasz ulubiony czerwony angielski piętrowy autobus” (są jeszcze tacy co pamiętają takie szaleństwa:)))
Autobus_Piknik

zdjęcie: szczęśliwy angielski autobus zaparkowany w naszej bramce.

„Unioniści” mięli całą masę niewykorzystanych (na nasze szczęście) dobrych okazji bramkowych. Przez następny okres (ok. 10 minut), w linii naszej obrony zagrali WSZYSCY (oprócz jednego wysuniętego napastnika biegającego „z butlą tlenową na plecach”:) Cała reszta razem z oficjalnie debiutującym (udanie) w naszej drużynie obrońcą Dawidem Rosłońcem (gratulacje) awaryjnie w roli bramkarza, zajęta była wybijaniem piłek niemalże z naszej linii bramkowej. Dosłownie.

Dopiero tak ok. 55 mintuty, ponownie przeprowadziliśmy kilka udanych akcji w kierunku bramki przeciwników, dzięki którym nasza obrona i bramkarz dostali cenne chwile wytchnienia.

Na sam koniec bardzo dobrze prowadzący całe spotkanie sędzia (brawa) zakończył spotkanie przedłużając je o 1 minutę.

Potem zapanowała w naszym zespole głośna RADOŚĆ.

Co waźne, wszyscy kibice tej drużyny, zgodnie zauważają bardzo pozytywne zmiany w organizacji jej gry piłką na całej długości i szerokości boiska.

Szczególne wrażenie robi rosnący poziom umiejętności piłkarskich u wszystkich zawodników, a przede wszystkim ogólne zgranie i duża, stabilna skuteczność zaròwno w obronie jak i w ataku.

Dobrze się bronimy ale także zdobywanie bramek przestało być dla nas czymś nadzwyczajnie rzadkim. Strzelamy już regularnie po kilka bramek w meczu (i co ważne robi to kilku zawodników).

Potrafimy już zagrać na tzw. „0”, oczywiście potrafimy także jeszcze przegrać wygrany mecz jak np. w ubiegłym tygodniu z AP Radość, gdzie prowadziliśmy już 3:0 (I poł. 2:0) przez większą część meczu, żeby przegrać go ogólnie rzecz biorąc, po bardzo dobrej grze 4:3! Ale dzięki temu mamy nadzieję, że nasi zawodnicy przez to silne doświadczenie na długo zapamìętali, że gramy zawsze do końcowego gwizdka.

Gratulując wszystkim zawodnikom drużyny 2005C i jej trenerowi Siergiejowi sukcesu, czekamy na następne emocjonujące mecze rundy rewanżowej!

Autor: Darek.

Pełna fotogaleria z meczu zostanie opublikowana w poniedziałek.

Przy okazji zapraszam do obejrzenia innych, ostatnio opublikowanych fotogalerii w Google:

1. AP Radość.01.10.2017
i
2. Balkan Team 23.09.2017